Boston Port

ul. Okólska 2,
Warszawa,
tel. 22 844 03 15.

Boston Port na Mokotowie to lokal z długą już historią, znany przede wszystkim z rym i owoców morza. Dlatego trochę abstrakcyjnie wygląda filet z kurczaka, czy karkówka w menu.
Pomimo długiej historii nie mieliśmy okazji jadać tu do tej pory, dlatego postanowiliśmy sprawdzić to często polecane miejsce.
Co do lokalu to faktycznie wygląda jak trochę lepszy bar z nadmorskiej miejscowości. Estetyką to miejsce nie uwodzi.

Zamówiliśmy zupy:

New England Fish Chowder - 10,9 zł za mniejszą porcję (220 ml)
Zupę rybną z małżami - 15,9 zł.




Zaznaczyć należy, że również zupa rybna z małżami była typu chowder. Co oznacza, że różnicę w smaku tych zup nie były kolosalne. Zupy oczywiście bardzo gęste, zmiksowane ryby, sporo warzyw, ziemniaki. Bardzo sycące, ale trochę zbyt tłuste. Ta z małżami lżejsza i ją preferujemy. Jednakże dania godne polecenia, szczególnie teraz, na chłodny jesienny czas.

Danie główne:

Świeże filety śledzia z patelni - 19,9 zł.
Filet barweny z rusztu - 36.9 zł.



Konsekwencja w prezentacji dań godna podziwu. Komponowane są chyba na taśmie. A i sama prezentacja obfita. Pierwsze nasze wrażenie, to brak jeszcze róży z marchwi. Na obrazki tu nie przyszliśmy więc jemy. Barwena bez zarzutu. Jej mięso jest smaczne, delikatne, umiarkowanie tłuste. Tu mieliśmy filet, ale sama ryba i tak w zasadzie ma niewiele ości. Była pyszna, pomimo że mrożona. Rozczarował nas śledź, który wg karty jest podawany jako świeży. Lubimy smak smażonego śledzia i zawsze kiedy mamy okazję je zamawiamy. Tutaj było sucho, wiórowato (nie wiem czy istnieje takie słowo, ale oddaje ono uczucie tego mięsa w ustach) i bez smaku. Ta pozycja to był zły pomysł.

Boston Bar to niewątpliwa atrakcja, którą w ramach tzw. egzotyki należy odwiedzić. Jedni zostaną, drudzy nie wrócą. My może czasem.

Link do www: Boston Port


14 komentarzy:

  1. Naprawdę dania zachwycaja samym widokiem....pieknie skomponowany serwis. Pzodrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Filety do mnie nie przekonują,ale te zupy zjadłabym

    OdpowiedzUsuń
  3. Śledź pewnie mrożony, tak? Zupki zachęcające.

    OdpowiedzUsuń
  4. Możliwe, że to kwestia kucharza lub gorszego dnia - ja tak byłem rok temu i też zamawiałem śledzia. Był pyszny.
    Skoro pozostałe dania były ok, to chyba znak, że każdemu może się noga powinąć :) Za to zupy z małżami nie jadłem, ale jak się tam wybiorę, na pewno zamówię!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja zawsze tam zamawiam śledzia i nigdy nie żałowałem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo smacznie to wygląda, kiedyś na pewno podejdę i przekonam się co o tych śledzi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mimo że na co dzień pracuję w Dentech, w Rzeszowie, to często jeżdżę do Warszawy do rodziny. I tę knajpkę też odwiedziłam – i było pysznie ;) Też zamówiłam śledzia i wcale nie był mrożony. Pozdrawiam cieplutko! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Byłam tam :) I muszę powiedzieć, że chociaż śledzia nie jadłam, to inne jedzenie bardzo mi smakowało. A tego śledzika podobnego robię sobie do pracy w Albar, bo czasem nie mam ochoty ani czasu na coś ciepłego, jak każdy :) W słoik i do roboty :) Ale prawdą jest, że mogła to być wina kucharza lub dostawcy – bo przecież świeża rybka to podstawa. Jak była nieświeża to nawet dobre przyrządzenie nie pomoże. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Wystąpił błąd w tym gadżecie.