Zatoka Sztuki

Aleja Franciszka Mamuszki 14,
81-718 Sopot,
tel. 58 345 30 30

Korzystając z pierwszych ciepłych weekendów w tym roku udaliśmy się do Sopotu. Wyjątkowo postanowiliśmy zatrzymać się w Zatoce Sztuki. Wyjątkowo dlatego, że pomimo świetnej lokalizacji (na plaży) i dosyć dobrych warunków hotelowych, w sezonie miejsce to omijamy. Omijamy ponieważ jest ono imprezownią 24/7, gdzie bawią się głównie panowie z miasta oraz ich poprawione przez chirurgów, wszystkie identyczne kobiety. Poza sezonem nadal znajdziemy tu towarzystwo i często 100% frekwencji, ale na poziomie rozrywki, który nam odpowiada.

Zatoka Sztuki to eventy, hotel oraz restauracja. Na tej ostatniej skupimy się teraz, opisując cztery przykładowe pozycje z karty.

1. Zupa rybna (nie pamiętamy dokładnie ceny, około 20 zł)


Jedna z lepszych potraw tu serwowanych. Wracaliśmy do niej niemalże codziennie. Pełna aromatów, gęsta od owoców o idealnej twardości, z nutą świeżości trawy cytrynowej i limety. Wystarczająco sycąca, doskonała.


2. Pierogi z mięsem z pieczonej gęsi (25 zł)


Pierogi z gęsiną to kolejne danie, które nas zachwyciło, a ich jakość była regularnie niezmienna. Super cienkie ciasto, wewnątrz delikatne, upieczone, drobno zmielone mięso gęsi. Polane okrasą z boczku i cebuli. Jesteśmy do nich tak przekonani, że gdyby nam powiedziano, że nie powstają tu w kuchni, gniecione na stolnicy, czulibyśmy się oszukani.

3. Udo z kaczki confit (39 zł)


Kaczka została podana z karmelizowanym jabłkiem, sosem żurawinowym, gnocchi oraz buraczkami. Pierwsze zamówienie tego dania znowu spowodowało nasz zachwyt. Mięso kaczki soczyste, miękkie, o wyraźnym smaku. Gnocchi'om co prawda bliżej było do naszych polskich kluch, a nie włoskiej delikatności, co bynajmniej temu zestawowi nie przeszkadzało, nawet wręcz przeciwnie. Powtórne zamówienie tego dania zburzyło tę laurkę. Tym razem na stół trafił suchy, twardy gniot bez smaku. Dotyczy to kaczki, jak i klusek. Dodatkowo zabrakło sosu żurawinowego. Mamy szczere przekonanie, że była to próba rewitalizacji produktów z dnia poprzedniego.

4. Filet z sandacza (42 zł)


Wiedzą powszechną jest, że najgorszą rybę najłatwiej trafić nad naszym morzem. Stąd nie było zaskoczenia. Sandacz ten z sosem estragonowym, na risotto borowikowym z pęczaku oraz groszkiem cukrowym był okropny. Brak smaku i suchość mięsa wskazywało na niejednokrotne jego rozmrożenie. Ogólnie cała potrawa była sucha i zapychająca. Nie pomagała obecność pęczaku, który najwyraźniej tak skutecznie wchłonął aromat borowików, że nie pozostało po nim śladu. Najgorszy nasz wybór.

Trudno jednoznacznie określić to miejsce, od strony restauracji oczywiście. Chyba jednak można zaryzykować podczas spaceru nabrzeżem, wcześniej jednak dyskretnie spojrzeć na talerze pozostałych gości i sprytnie wybadać bsługę.

Link do www: Zatoka Sztuki

1 komentarz:

Wystąpił błąd w tym gadżecie.