Żurawia 6/12

Warszawa, sobota 29 stycznia 2011, rachunek 2 osoby = 165 zł.

Idąc za ciosem, następne miejsce które odwiedziliśmy należy do czołówki tych lansiarskich, tzn. Żurawia 6/12, właśnie w okolicach wcześniej wspomnianej Szpulki, Szpilki, Szparki :)




W tygodniu przychodzi tu biznes z City, a w weekendy to na Żurawiej w ogóle wypada się pokazać, aby nie wypaść z towarzystwa ;) Oczywiście trochę przesadzamy, gdyż my tu przyszliśmy po prostu zjeść, jako że kuchnia postrzegana jest na mieście wcale nie najgorzej. Żurawia 6/12 pozycjonuje się jako kuchnia funkcjonalna, co w tym przypadku oznacza, że niby dania posiadają znacznie więcej funkcji niż po prostu zaspokajać głód i smakować :) Ale dzięki temu w karcie możemy znaleźć kilka naprawdę oryginalnych pozycji, a także ogromny wybór herbat, ziół i soków.

Pierwsze co nas spotkało po wejściu to niezbyt miły zapach ryby, ale za to dla naszego czworonożnego towarzysza od razu podano miskę wody:) My zamówiliśmy dwa koktajle. Pierwszy z rodziny witalnych czyli: papaja, melon, pomarańcza, truskawka i limonka. Drugi też z tej rodziny, ale o składzie: woda, słód pszeniczny, słód jęczmienny, drożdże, chmiel, tzn. Paulaner:) Do tego polski rosół na wiejskiej kurze:


i hinduski szpinak:


Wiejska kura to ściema. Nawet na zdjęciach widać, że to pospolity brojler! Skutkiem tego rosół jest mało aromatyczny, płytki w smaku i co więcej też na talerzu :( Bardzo przeciętny. Za to szpinak bardzo smaczny, dobrze ugotowany, nie za twardy, nie za miękki, kruchy. Zwykły szpinak (świeży co istotne), czosnek i żółte curry - prosto i pysznie.

Niezrażeni zostaliśmy przy kurczakach. Kus kus z grillowanycm kurczakiem, miodem, arabskimi przyprawami, orzeszkami pini i świeżymi ziołami:


i laksa dnia (nie laska:) przygotowana na bazie domowej pasty z krewetkami i kurczakiem posypana świeżą kolendrą:


Żałowaliśmy tego. Tradycyjnie kurczak okazał się najsłabszy ogniwem. Kus kus przede wszystkim było za mało ciepłe, ponadto mdłe i zapychające. Laksa już lepsza. Co prawda bez żadnego wyraźnego motywu, ale z drugiej właśnie strony delikatny, zbalansowany smak. Zaliczamy to danie do tych dobrych :)

Wizytę zakończyliśmy napojem imbirowym.

Żurawia 6/12 cieszy się popularnością nie tylko ze względu na ciągle modną lokalizację. W karcie każdy znajdzie coś dla siebie, obsługa jest miła i sprawna, ceny jak na centrum też akceptowalne. Pomysł na kuchnię mają i wg nas jeszcze wiele jest w niej do odkrycia.

Link do www: http://www.612.pl/

2 komentarze:

  1. W Polsce jadanie w restauracjach kosztuje tak malo. U nas obiad czy kolacja ponizej 50 euro na osobe to raczej cud.
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety tak, właśnie wróciliśmy z Milano także wkrótce będą wpisy z cenami z Twojego podwórka :)

    OdpowiedzUsuń